-->
A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z

Recently Lyrics Updated

Popular Lyrics

[Zwrotka 1: OloSolo]
W kółko co dzień rano, w kółko jak analog
W kółko wciąż to samo, znów trzeba zrobić nalot, śmiało
Cały czas życie uczy, fałszywi koledzy, podstępne suki
Się nie napinam, rymem napierdalam jak z bazuki
Problem, jak z lampy Aladyna, wbita czarna bila
Gdzie nie pójdę, ktoś kira, taki los, haha, taki kurwa klimat
Czasem obraz szary, steka wrzucam na grilla
Ciężar wrzucam na bary, dziś na osiedlach królują samary
Zryty czerep, odmawiam przyjemności, a potem mam ciśnienie
Mam pościć, oszczędzać porcje, czy korzystać jak mogę
Wolę drugą opcję, zobacz ziomek gdzie jestem
Nic się nie zmieniło, wciąż idę tam, gdzie zechcę
Mam w sobie nienawiść i miłość

[Refren: OloSolo] (x2)
Choć nie raz sypie się piach, piach
Problemów na głowę wjazd, wjazd
Rozpierdala się plan, plan
Nie jesteś sam, ah, ah, ah

[Zwrotka 2: Scroot]
Każdy problem teraz se odpulę
Jestem urodzony po to, by zostawić ślad
Chociaż czasem robię se pod górę
Wychowany po to, by rozjebać bank
Kiedy kurwa w końcu się odkuję
Mam w nosie ten stracony czas
Ubliżam dłużnikom od kurew
Ale sam też muszę oddać hajs
Chociaż los zrobi zwrot i nie przebiera w środkach
Sam decyduję w sumie co mnie może spotkać
Krok w tył, żeby najpierw się wydostać
W przód trzy, każdy sztos rodzi sztosa
Wszystko kręci się niestety wokół wiesz czego
Ja nie umiem zejść ze sceny, czuję więź szczerą
Bez podjazdu, jeśli słychać, że to jest error
Koniec dla tych, co ze stylem zero cash mielą

[Refren: OloSolo] (x2)
Choć nie raz sypie się piach, piach
Problemów na głowę wjazd, wjazd
Rozpierdala się plan, plan
Nie jesteś sam, ah, ah, ah

[Zwrotka 3: Rogal DDL]
To wjeżdża jak z bliskiej strzał w potylice
To wsiąka kurwa, jak syf na ulice
Ten styl jest warty więcej niż życie
Połamie Cię kurwa tutaj jeszcze przed beefem
Stawiam tu wszystko tylko na jedną kartę
I nawet nie wiesz, kiedy przechodzę przez gardę
Rozbijam szkło, na które masz parcie
Ty wśród znajomych sobie puścisz to żartem
Ale nie płazem, jebany błazen
Chciałeś mnie kurwa tutaj nauczyć przykazań
To nawet wpisuje kurwa się w ten Twój karnawał
Ale weź wydzwoń już sobie karawan
To jest tak mocne, że w najbliższym czasie
Twoja komórka tutaj zagubi zasięg
Zamienić pozycję w polskim rapie
[Refren: OloSolo] (x2)
Znów tu dzwoń
Kiedy coś chcesz, kiedy znów coś
Znów we mnie zło
Znów zaufałem i to był błąd
Znów kolejny cios
Jestem zły, zły, zły
Dawaj bit, bit, bit
Ja chce żyć, żyć, żyć

[Zwrotka 1: OloSolo]
Wytrwam do następnej tury
Rzucam ksywę na mury
Pytają o szczury maniury
Numer do kurwy
Nie wiem już który
One wszytkie
Myśli, że kwitnie
Myśli, że biznes
Wypina pizdę
Kurwa mało ambitne
Kurwa jakie to przykre
Można prościej
Ja pytam czy łączy ją coś z tamtym gościem
Ona pyta czy mam ciepłą pościel
Dobrą kurwo masz ripostę
Szepty do ucha
W ręku z bolcem chce się
Tu gdzie mieszkam
Zło, zło
Napełniam szkło
(chodź, chodź!)

[Refren: OloSolo] (x2)
Znów tu dzwoń
Kiedy coś chcesz, kiedy znów coś
Znów we mnie zło
Znów zaufałem i to był błąd
Znów kolejny cios
Jestem zły, zły, zły
Dawaj bit, bit, bit
Ja chce żyć, żyć, żyć

[Zwrotka 2: Scroot]
Nie potrafiłem nigdy być szczęśliwy na siłę
Nie opisuję miejsc, w których nigdy nie byłem
W których nigdy nie byłem
Chyba znalazłem bilet
Może dostałem szanse
Nie zastanawiam się
Było ich ile?
Jestem coraz starszy
Wiem, coraz większy wstyd
Czego nie zrobiłem
To, co przyszło zbyt łatwo - jebać to w dupę
Tyle zdrowia już mi zeżarło to, co w gruncie jest suche i puste
Ustawiaj budzik
W swoim telefonie i budź się
I to jest proste
A niektórym potrzebny tu huk jest

[Refren: OloSolo] (x2)
Znów tu dzwoń
Kiedy coś chcesz, kiedy znów coś
Znów we mnie zło
Znów zaufałem i to był błąd
Znów kolejny cios
Jestem zły, zły, zły
Dawaj bit, bit, bit
Ja chce żyć, żyć, żyć

[Zwrotka 3: OloSolo]
Chyba jakiś prestiż
Bo koleżcy w cudzysłowiu
Od kurew nie lepsi
Wycisnąć mam powód
Znowu niestety oszukuje kretyn
Oszukują kobiety
I wszyscy prócz mnie są happy
Znajdę szczęście, nie wiem kiedy
Codziennie zbieram się z gleby
Napierdala muzyka i świecą LED-y
Świecą neony, miasta światła
Kuszą by ruszyć, by jebnąć, poczuć euforii
Trochę tu ciasno
Rozpalam szluga, wychodzę na balkon
Dzwoni Sony nie Iphone
Siemanko

[Refren: OloSolo] (x2)
Znów tu dzwoń
Kiedy coś chcesz, kiedy znów coś
Znów we mnie zło
Znów zaufałem i to był błąd
Znów kolejny cios
Jestem zły, zły, zły
Dawaj bit, bit, bit
Ja chce żyć, żyć, żyć

[Zwrotka 4: Rogal DDL]
Noc zimno telepie Cię jak DualShock
Mrok, światło latarni pada na blok
Krok często tu może zmienić wydarzeń tok
Joł, z tym wjeżdżam jak czołg, Ty pogubisz trop
Sos ponoć tak kurwa zmienia ludzi
To wjeżdża, jak piguła pod ciepłą herbatę
I głupim pomysłem by było zmieniać teraz kwadratem
Pierdolone wersy znikąd jak stygmaty
To waga ciężka, chuj Ci da tu karate
[Zwrotka 1: OloSolo]
Palę peta, on palił crack'a
Nie zawsze [?] oślepią
Że z tamtą kurwą coś nie tak
Przy swoim zdaniu, bo zdepczą Cię jak kopiec kreta
Ładuję nabój, nie jednego tu życie zamiotło
Teraz jak mysz pod miotłą
Dla dobrych ludzi z dobrej strony
Chuj mnie obchodzi co na to kondomy
[?] młode koty
Same pedały, powiedz gdzie są tamci sprzed lat
Przecież kurwa tak kochali ten rap, ilu takich
Poznałem na koncercie, gdzie jesteście sezonowcy?
Zwykłe leszcze, cisza, głucha
Mówiłem kurwa, że to cisza przed burzą
Nie chcieliście mnie słuchać
Cisza przed burzą, to jest mój rap
Jedni się wkurwią, po co się wkurwiać?

[Refren: OloSolo]
Oni mówią, mówią, mówią, mówią, mówią, mówią wciąż
Oni mówią, mówią, mówią, mówią, mówią to on
Wytykają palcami, nie znają granic
Wszyscy najmądrzejsi, jebani
Mówią, mówią, mówią, mówią, mówią, mówią wciąż
Oni mówią, mówią, mówią, mówią, mówią to on
Wytykają palcami, nie znamy granic
Podpalam lont, zaraz jebnie dynamit

[Zwrotka 2: Rogal DDL]
Bo to jest tak, Ty będziesz widział zawsze tylko te gorsze strony
Miasta neony, kolejne poziomy, liryka co miażdży wasze mikrofony
Się wszystko zazębia, poruszam w pętli, jak ruchome schody
Centrum handlowe, tam wypierdolisz to, co zarobisz
Po co Ci to? Spójrz obiektywnie
Weź, ta Twoja maniura to tępa dziura
Niech wypierdala, przecież jawnie robi Cię w chuja
Tanie aktorstwa we krwi, rodem kurwa z polskich seriali
Niech teraz martwią się Ci, którzy następni ją bedą

[Refren: OloSolo]
Oni mówią, mówią, mówią, mówią, mówią, mówią wciąż
Oni mówią, mówią, mówią, mówią, mówią to on
Wytykają palcami, nie znają granic
Wszyscy najmądrzejsi, jebani
Mówią, mówią, mówią, mówią, mówią, mówią wciąż
Oni mówią, mówią, mówią, mówią, mówią to on
Wytykają palcami, nie znamy granic
Podpalam lont, zaraz jebnie dynamit

[Zwrotka 3: Rest Dixon37]
Cisza przed burzą jak przed [?]
Której de facto żeś nie planował
Stoisz pod klatką, razem z maniurą
Wkurwia Cię równo już od tygodnia
Ty też ją wkurwiasz, bo ciągle ziomki
Zamiast kwiatów kupiłeś [?]
Puszczasz na chodnik ściągniętą melę
W tej samej sekundzie myślisz o nie, nie
Kręcić aferę Ci teraz zaczyna
Mówisz: spokojnie, kochanie tak bywa
No cóż, zapomniałem o Twych urodzinach
No cóż, no cóż
Miało być pięknie, miało i chuj
Lekkie przegięcie, to drugi rok już
Lecz kto by to liczył i tym się przejmował
Boli głowa, ona dalej krzyczy
Spokoju w pamięci, do pięciu liczysz
Nic nie pomaga, pieczy Cię zgaga
I mówisz wprost do niej: weź wypierdalaj!
Ona nie myśląc wypłaca Ci liścia
I wasz wspólny piątek tak kończy się dzisiaj
A Ty z tą sztuką, co miałeś w kieszeni
Zaczynasz swój melanż znów do niedzieli
[Refren: Scroot] (x2)
Tęsknię za wiedzą, której nie zdobyłem
I za melodią, której nie grał nikt
Nie mogę zostawić tą myśl na chwilę
Nie mogę zostawić na parę chwil
Marzę o czymś, czego jeszcze nie masz
Żeby tylko to zbudować, starczy sił
Czuję nie dobrze się tylko wtedy, kiedy nie piszę na kartce nic

[Zwrotka 1: Rogal DDL]
Mam wizję na rap, nie wizję na siano, wypierdalaj stąd pedale
Czas brać sprawy w swoje ręce, stoję tu sam [?] Bear Claw'em
[?] CRKT Cię nim podrapie, kiedy się zasięg tu skróci na metr
Ty maksymalnie skupiony na prawej ręce, od mojego koleżki z partyzanta dostajesz na łeb
Przecież mówiłem, że stoję tu sam, i łyknął to kurwa jebany dzban
Symbolem podstępu tu nadal jest sztylet, i warto jest mieć awaryjny plan
To Cię prześwietla jak rentgen w Bielańskim, i pielęgniarka już szykuje gips
Kiedy ktoś tutaj pisze diss, który wkłada w szuflady, to przejebał beef
ZNPP, ZKNT, czasem się mylę tutaj jak każdy
Mam wizję na rap, nie wizję na siano, i tak jak ZBR - bez statusu gwiazdy
Chujowy rap tniemy na plastry, masz ochotę, to się poczęstuj
Pan Ładny się zepsuł, ruszył w bajlando, z tym, że to my byliśmy bestią
Nie zwariuj dzieciaku, dziel wszystko na pół, dzisiaj rap to potężny biznes
Biorę hajs za logówki, ktoś sobie na tym tu buduje firmę
Prywatnie mam w piździe emblematy na ciuchach, krzyż mistrzowski logotyp
Wpierdala Ci lipę jak reklamowe spoty, i dajcie im wody, bo pierdolą głupoty

[Refren: Scroot] (x2)
Tęsknię za wiedzą, której nie zdobyłem
I za melodią, której nie grał nikt
Nie mogę zostawić tą myśl na chwilę
Nie mogę zostawić na parę chwil
Marzę o czymś, czego jeszcze nie masz
Żeby tylko to zbudować, starczy sił
Czuję nie dobrze się tylko wtedy, kiedy nie piszę na kartce nic

[Zwrotka 2: Parzel]
Kolejne lekcje, masz do mnie pretensje, bo taką mam wersję
Nie robię dla pensji, jaki świat, taki rap, [?]
I stawiam na więcej, piszę te wersy, wiem że tu nie jest bezsens
I czuję energie, zmieniam w materie i znowu oddaję w przestrzeń
Potem zapalę na deser, Tobie się znów ciśnienie podniesie
Większość tylko powtarza manewry, wszyscy tak [?] na becel
Taki nie skuma poezji słów, jakbym brał tu browary na krechę
I tak w to wbijam, bo lecę, to Parzel nawija, przecinam powietrze
I wiesz, że jest nieźle, rap, daj mu się porwać, patrz jak tu [?]
Na zawsze oddany szacunek, to wszystko [?]
Kiedy ostatni raz szczerze włożyłeś w coś serce?
Rap jakby wbijał się na przyjęcie w dresie i szybę rozbijał, mam z wódką neseser
Bum, karty na stół, wjeżdża rozdanie, asy i król
Cały ten gnój, musisz pewne cechy mieć tu

[Refren: Scroot] (x2)
Tęsknię za wiedzą, której nie zdobyłem
I za melodią, której nie grał nikt
Nie mogę zostawić tą myśl na chwilę
Nie mogę zostawić na parę chwil
Marzę o czymś, czego jeszcze nie masz
Żeby tylko to zbudować, starczy sił
Czuję nie dobrze się tylko wtedy, kiedy nie piszę na kartce nic

[Zwrotka 3: ZBR]
Zajawka, buchy, rap, od zawsze z tą wizją
Nie kojarz mnie z radiem czy telewizją
Podziemny styl przesiąknięty ambicją
Wiem, że są ludzie, którzy na mnie liczą
To nie jest disco, tylko rap do fury
Przekaz taki mocny, że aż kruszy mury
Wszystkim pizdom pozamykam dziury
Chyba koleżko pozjadałeś rozumy
Najlepsze chmury, ZBR i AAAWARIA
Ta wizja na rap, która nigdy nie zwalnia
Wielu pacjentów tego nie ogarnia
To nie miliony bajek, ani kurwa Narnia
Rzeczywistość brutalna wbija w plecy sztylet
To w tym całym burdelu chcę zapomnieć te chwile
Przemierzam mile, niekonieczne na koncert
Jadę [?]
[?] potem lecieć z bitem
Mordko, to życie, które złożone z liter
Ja reprezentuję elitę podziemia
Nie jestem jak [?], kiedy omijam schemat
Chwytam marzenia i wbijam się na szczyt
Mordo, wiadomo, pierdolę plastik
[?] się w porę odcinam
Do fałszywych ludzi, [?] skurwysyna
Moja wizja to ten rap od serca
Z dnia na dzień coraz bardziej się wwierca
Pytasz co u mnie, masz to w tekstach
Dla mnie ten przekaz od dawna jest pewniak
Nie tykam ścierwa, omijam afery
Tysiące spraw, na chuj jeszcze problemy
Szmaragdy i diamenty chciałbym Ci dać
Życie na urwanym filmie, kurwa mać
[Zwrotka 1: OloSolo]
Znów kurwa chcą mi utrudniać, będą chcieli Cię zjeść, jak pokażesz, że masz miękkie serce
Myślą, że znaleźli durnia, będą mieli chuja w gębie
Pierdolę ekspertów, same gamonie, tu gdzie stałem, stoję
Się nie bałem, nie boję
Oni już się nagadali, ze trzy razy już postawili krzyżyk
Oni tacy mali, w drogę nie wchodzę, chcę być szczęśliwy
Jak na to patrzę, to zaciskam tryby
Pierdolę Twój nowy image, chcesz idź z nimi
Nie będę ściemniał, bo mnie kurwa znowu kusi
Jak się ściemnia, szary beton
Na blokach ochota wyjebać telefon
Wyjebać w laptopa kopa, ah

[Refren: Bas Tajpan]
W tym materialnym świecie gonimy sny, chcemy wyżej sięgnąć
Obiecują nam złote góry, rzucając ochłapy i ścierwo
Gdy patrzę na ten syf, to jedno wiem na pewno
Nie będę w miejscu gnić, chcę iść i znaleźć sedno
Chcę iść i znaleźć sedno
Chcę widzieć wokół piękno
Chcę iść i znaleźć sedno
W snach jedyne co dźwiga że poza tym syfem jest coś więcej na pewno

[Zwrotka 2: Rogal DDL]
To moja piosenka, bo kurwa chcę żyć, a umrę pewnie tu pierwszy
Chuj mnie obchodzi co mówisz Ty i kurwa te Twoje koleżki
Przyjeżdżaj z [***] bo przeciągam [***], Ci wjeżdżam na [***]
Jak syn Bogdana, nie Bogdan z Grójca, nie wpadłem tutaj, by przegrać
Świat materialny, pierdolę ten szwindel, wychodzę na spacer z psem o siódmej
A mógłbym dalej siedzieć w burdelu i giętą do pyska podawać kurwie
To byłoby u mnie, a co u Ciebie nie chcę wiedzieć już dziś
Choć w dalszym ciągu pewnie na kwit kisiel masz w gaciach na pstryk, styx

[Refren: Bas Tajpan]
W tym materialnym świecie gonimy sny, chcemy wyżej sięgnąć
Obiecują nam złote góry, rzucając ochłapy i ścierwo
Gdy patrzę na ten syf, to jedno wiem na pewno
Nie będę w miejscu gnić, chcę iść i znaleźć sedno
Chcę iść i znaleźć sedno
Chcę widzieć wokół piękno
Chcę iść i znaleźć sedno
W snach jedyne co dźwiga że poza tym syfem jest coś więcej na pewno

[Zwrotka 3: Kobik]
Dają radość i dzielą jak platynowe sombrero
Lata te sprawiają, że stajesz się zdolny do tego, by stać się naprawdę niezłym popaprańcem
Dmuchawce, latawce i wiatr, zmienione na lata widzę wódę i crack
Widzę dwa światy, a w nich każdy z nas, to jebany łowca tak jak Wesley Snipes
To nie kwestia przyznawania racji, ile byś zarobił nie wystarczy
Chata, szama, zabawa, podatki, nowe buty, szybkie fury i drogie zegarki
Gołym okiem widać kontrast, co?
Chociaż dla każdego inaczej wygląda to
Jak brakuje czegoś, czy idziesz zajebać to
Czy pracujesz na to ciężko jak mało kto
Wiem gdzie są granice tolerancji
W czasach gdzie nie brak tylko pogardy
I widzisz to sam, jak na fotografii
Chociaż nie pstryka, [?]

[Refren: Bas Tajpan]
W tym materialnym świecie gonimy sny, chcemy wyżej sięgnąć
Obiecują nam złote góry, rzucając ochłapy i ścierwo
Gdy patrzę na ten syf, to jedno wiem na pewno
Nie będę w miejscu gnić, chcę iść i znaleźć sedno
Chcę iść i znaleźć sedno
Chcę widzieć wokół piękno
Chcę iść i znaleźć sedno
W snach jedyne co dźwiga że poza tym syfem jest coś więcej na pewno

[Zwrotka 4: Scroot]
To mój kawałek mojego świata, w nim nigdy nie chciałem być w roli widza
W aucie rezerwa, szlugi ze wschodu, kiedy jest bryndza
Jak jesteś ze mną na dobre i nie, wiesz ile zła może wnieść ulica
I tu nie ma zasad ponad dragi i sos
Żyjesz, dopóki własny głos się odzywa
W drodzę po sny, jaram benzynę
Jak nie mogę zasnąć, jaram pecyne
Materialny świat, jebane żmije, dla wszystkich kurew być skurwysynem
Determinacja, życie podcina szyję, sześć lat nie piję bez żadnych wszywek
Kurewstwa nie zmienisz, nie spuścisz w kibel, umrze naturalnie to, co nieprawdziwe
[Zwrotka 1: OloSolo]
Chcę kurwa przejażdżki, chcę kurwa Bugatti
Mówi, jedzie to szmata, ona obraca to w żarty
Sam się boje swoich punchy
Cisnę jak sok z pomarańczy
Ona puści soki, zacznie tańczyć
I tak jej graj, jacuzzi, hotele, noc WWA
Oryginał, kasyna i gruby szmal
Kawiory, szampany i open bar
Piknie tu i piknie tam, MasterCard
Wszędzie piknie do kurwy nędzy
W plikach też od chuja pieniędzy
Nie znajdziesz na roksie
A dzięki mordzie jeździ Rolls Roycem
Grubo na koncie
Kurwiki w oczach, w głowie pieniądze
Oddaje się temu pełną gębą
Dosłownie
Mimo kurestwa szczęśliwa
Chuj do ust, złotych tysiące
Znalazła klucz jak królik na łące
Kic kic, cyc, cyc, nie gadam morsem

[Refren: Rogal DDL]
Toksyczna waluta
Znowu ta kurwa pojawiła się na mieście
Toksyczna waluta
500, 300, 200
Toksyczna waluta
Wszędzie wypada Ci 5 siódemek
- Halo, co dla Ciebie?

[Zwrotka 2: Rogal DDL]
Kiermane wypycha portfel
Grubo nabity toksyczną sarą
To w razie ‘W’ w sądach
Al dente nawijasz makaron
Ale to w razie, gdyby niechcący się komuś tu mleko rozlało
W przeciwnym wypadku, gdy wstajesz rano
Pytasz: kurwa co się tu odjebało?
Melina jest gruba, dupę ma chudą, cycki nawet w kit
Że pękła 5 – git! No ale kurwa, że litr
Potrafi wypić, potrafi wkirać, potrafi dobrze possać
Z tego nie będzie dzieci, ale komuś wyrosła niezła latorośla
Sprośna, wulgarna, bezwstydna
W chuj toksyczna, posuje do seta
Chemiczna laboratoryjna
Kolejna spalona, tak jak poprzednia
Robi Ci ostry wiert tam na bani
Że zgubiłbyś kurwa co masz pod jajami
I zanim w Polskę wyruszysz jej szukać
To weź się zapoznaj z odlotami
Choć samolotami się nie poruszamy
To w PKP robię biznes klasę
Wpierdalam w dresach na mszę
A że to jest passe, to mam w kutasie
Się tańczy, się kaszlę
Wszystko, co dobre szybko się kończy
Upierdoliło nas inne słońce

[Refren: Rogal DDL]
Toksyczna waluta
Znowu ta kurwa pojawiła się na mieście
Toksyczna waluta
500, 300, 200
Toksyczna waluta
Wszędzie wypada Ci 5 siódemek
- Halo, co dla Ciebie?

[Zwrotka 3: Scroot]
Wpada w wir i lubi [?]
Chcesz do tych cip znać PIN i PUK
Karta pik, ale nie król
Bo ty robisz pik a ja robię puk
Tu można robić myk, można robić [?]
Można robić kwit, można robić dług
Można robić nic, można robić już
Można robić hit, można robić [?]
A małolatki chcą kokora, ale za cztery paki
Bo tak bardzo pragną wzbić się ponad program edukacji
Umiesz majtki ściągać, czołem, gramy, walić z bazy
Zapnij pasy, defraud, staty MasterCard karty
I hajs na takich to jest kurwa strzał trafny
Jak masz mateusza, kokoloko i extaski
Weź se daj spokój jak chcesz ogarniać
I pojebany świat na prawdę
źli to zawsze wynalazcy, wynajdą wynalazki
A patoli zawsze będzie hajs parzyć (zawsze)
Jak chcesz kozaka to dawaj becel, dawaj becel mi
Dawaj banknot, dawaj banknot, ale bez krwi
Chcesz polecieć, ale chamem jesteś
Dlatego lecisz już przez drzwi
A żona zgubiona wieziona na hotel
Bez wstydu dance bitch

[Refren: Rogal DDL]
Toksyczna waluta
Znowu ta kurwa pojawiła się na mieście
Toksyczna waluta
500, 300, 200
Toksyczna waluta
Wszędzie wypada Ci 5 siódemek
- Halo, co dla Ciebie?

[Zwrotka 4: Major SPZ]
Uliczny utarg, krew na butach, toksyczna
Toksyczna waluta, zacieła, zacięła się płyta
Kurwy dragi kopyta, o nic nie pytaj, bo ja nic nie wiem
Toniesz, głębokie podziemie, koniec, to jest dla ciebie
Oni sobie posypali, one sobie posypały
Rury się powyginały, tak się rury wyginały
Do butelek wciskam szmaty, niezniszczalny rozpuszczalnik
Chłop pod sejmem się podpalił, ludzie go dopingowali
W bingo grali i przegrali rozum, żonę i ferrari
Teraz chodzi i się chwali, że gra już na małe stawki
Narkomanki, akrobatki, koks się sypał prosto z taczki
Teraz biega na czworaka, i wpierdala z wycieraczki
Nie działają wycieraczki, palę laczki, wiozę paczki
Brudny pieniądz syn [?], cztery koła do kolacji
Akrobacji wachlarz pełen, dwieście, trzysta, krew się leje
Portfel gruby #Rockefeller, ja nic nie wiem, ja nic nie wiem